13   29 stycznia 2012
naprawdę jestem na tyle naiwna, że myślałam, że zacznę uczyć się historii trzy dni przed testem? mimo że test jest z połowy książki? gdzie tam. zawsze sobie postanawiam, kończy się na uczeniu się w nocy przed sprawdzianem i panice, a potem "i don't give a fuck" i kończę z trójami. co tam historia. co tam fizyka. co tam chemia. przecież mam internet.

dwa tygodnie ferii zmarnowałam na: siedzenie na różnego rodzaju forach i portalach społecznościowych, picie dużych ilości herbaty, granie w assassin's creed 2, czytanie kosogłosa, rozwiązywanie krzyżówek, naparzanie w tetrisa, oglądanie nadmiernej ilości filmów i seriali.

zacytuję johna lennona: "time you enjoy wasting, was not wasted". dziękuję za krótkie i treśćiwe podsumowanie mojego życia.

zabiłam dzisiaj robaka autobiografią keitha richardsa. to musiała być fajna śmierć. a w czerwcu planuję hair dye party. trzyosobowe. jak na razie stawiam na rudy, ale zapewne przez moją głowę przewinie się jeszcze tysiąc pomysłów i skończę z zielono-niebieskim gniazdem na głowie. mówiłam już, że kolejnym postanowieniem na 2012 jest nieścinanie włosów? w zeszłym roku prawie wyszło. do listopada. to i tak sukces.

od jutra robię sobie tygodniową przerwę od portali społecznościowych. pewnie nie wytrzymam nawet dwóch dni, ale czasem warto przekonać się, jak wielkim jest się kretynem. dobranoc.
0, dodaj